Gwary i dialekty polskie

Tożsamość ukryta w dystynkcjach terytorialnych

Dialekty i gwary, z dala od standaryzowanego centrum językowego, stanowią rezerwuar archaizmów, kreatywnych deformacji oraz zapożyczeń, do których oficjalna polszczyzna straciła dostęp. Zróżnicowanie terytorialne języka to wynik wielowiekowego nawarstwiania się granic politycznych, zaborów i migracji powojennych. Najbardziej nośnym i zakorzenionym w popkulturze testem lokalizacyjnym jest opuszczenie strefy domowej: podczas gdy większość mieszkańców kraju (w tym Mazowsze) wychodzi „na dwór”, przedstawiciele Małopolski i Podkarpacia twardo obstają przy wyjściu „na pole”. Wybór tej formy często niesie w sobie ładunek silnej autoidentyfikacji plemiennej.

Słownik galicyjski i regionalizmy małopolskie

Małopolska, a w szczególności region krakowski, cechuje się swoistym mikroklimatem leksykalnym. Wynika to z historii zaboru austriackiego oraz unikalnego profilu mieszczańskiego. Lista krakowskich idiomów jest olbrzymia: klasyczne płytki ceramiczne noszą tam nazwę flizów (a ich kładzeniem zajmuje się fliziarz), czarne owoce leśne to borówki (zamiast jagód), szafka nocna funkcjonuje pod niemiecko brzmiącą nazwą nakastlik, zaś kasza manna serwowana jest jako grysik. W wymiarze narzędziowym i kulinarnym pojawiają się: sagan (czajnik z gwizdkiem), sznycel (kotlet mielony), czy kiszka (kaszanka). Ponadto Krakusy dziamdziają (jedzą powoli), mają przed domem hasie (żużel) i unikają przerośniętych glizd (dżdżownic).

Gwara warmińska i tajemnice prasłowiańskich końcówek

Zupełnie inaczej wygląda gwara z Warmii, krainy historycznie wciśniętej w pruski interior, której izolacja poskutkowała zamrożeniem zjawisk gramatycznych z doby wczesnopolskiej. Warmia zasłynęła wśród językoznawców utrzymaniem prasłowiańskiej liczby podwójnej w koniugacji. Gwarowe czasowniki dla liczby mnogiej w formie oznajmującej, jak i rozkazującej przyjmują specyficzne końcówki -wa dla 1. osoby i -ta dla 2. osoby liczby mnogiej. Zamiast standardowych form używano tam więc derywatów takich jak: idziewa, żyjewa, musita ziedzieć (musicie wiedzieć) czy nie jadówta sia (nie złośćcie się). Te archaiczne formy przetrwały dzięki izolacji lokalnych wspólnot od reszty polszczyzny — pruska ekspansja paradoksalnie zakonserwowała język, który w centrum kraju dawno się zmienił.

Zagraj w Kto to powiedział? →